Wernisaż - Drogą Marzeń
Data rozpoczęcia: 2026-04-23
Data zakonczenia:
Wtorek, godzina dwudziesta. Za oknami zwykły kwietniowy wieczór — ale w środku, w sali klubowej KOK-u, działo się coś niesamowitego.
Ludzie przychodzili parami, grupkami, sami. Wchodzili i od razu zwalniali tempo — tak bywa, kiedy na ścianach wiszą obrazy, przy których warto się zatrzymać. Ponad siedemdziesiąt osób. Różny wiek, różne ścieżki, różne powody, żeby tu być. Ale wszyscy zrobili tego wieczoru to samo: przyszli po emocje, po sztukę.
Sala pachniała kawą i tym specyficznym ciepłem, które pojawia się tylko wtedy, gdy w jednym miejscu zbierze się dużo żywiołowych rozmów. Gwarnie, tłoczno — ale z tym dobrym zgiełkiem, kiedy nie chce się wychodzić. Ktoś komentował obraz, ktoś dopytywał artystę, ktoś witał przyjaciela po latach, przy stoliku ze słodkościami zawiązywały się nowe znajomości. To nie był wernisaż do odhaczenia w kalendarzu. To było spotkanie w gronie przyjaciół.
Na ścianach czekała wystawa „Droga Marzeń" — prace uczniów i absolwentów pracowni malarsko-rysunkowej Galiny Domagały
Tytuł okazał się wyjątkowo trafny. Bo to, co ukazało się przed oczami gości, było właśnie drogą — widoczną, namacalną, rozpisaną na dziesiątki prac z różnych etapów twórczości.
Malarstwo. Grafika. Rysunek studyjny i anatomiczny. Abstrakcje. Projekty architektoniczne i wnętrzarskie. Dyplomowe prace magisterskie i licencjackie. Każda z nich mówiła coś innego — ale razem tworzyły kronikę: jak ręka uczy się pewności, jak oko uczy się patrzeć głębiej, jak człowiek z ołówkiem w dłoni powoli, mozolnie, z uporem — odnajduje własny styl.
A potem zaczęli mówić sami artyści
To był moment, którego nikt się chyba do końca nie spodziewał — a który okazał się sercem całego wieczoru. Jeden po drugim opowiadali o swoich pracach, o tym, skąd przyszedł pomysł, co chcieli uchwycić, gdzie byli, kiedy to powstawało. Mówili o pierwszych plenerach — wspólnym czasie, godzinach spedzonych w pracowni o relacjach. Wspomnienia wracały żywe, szczegółowe — konkretny pejzaż, światło, chwila, która stała się impulsem do tworzenia.
Dla starszych uczestników to były wspomnienia. Dla młodych — lekcja i masa wskazówek. Lekcja nie z podręcznika, ale z życia: jak pasja, jeśli się jej pozwolić rosnąć, przestaje być hobby i staje się częścią człowieka — nieodłączną, nierozdzielną, czymś, bez czego trudno sobie wyobrazić kolejny dzień. Te wspaniele przygotowane prezentacje stały się drogowskazem dla młodych artystów.
Kilkoro z tych, którzy stali tego wieczoru przy swoich pracach, zaczęło w pracowni Pani Galiny wiele lat temu — nieśmiało, z kredką w dłoni, bez żadnych wielkich planów. Teraz mają za sobą dyplomy, projekty, własne wystawy. I wciąż tu wracają. To mówi więcej niż jakakolwiek recenzja. Artyści - absolwenci studiów wyższych, studenci studiów artystycznych, uczestnicy wystawy:
- Julia Sołtysiak
- Marta Zając
- Kuba Neumann
- Marcel Rychły
- Ola Spławska
- Joanna Smoczyk
- Kacper Kościański
Ale był jeszcze jeden moment, który zatrzymał salę w ciszy
Pani Galina przygotowała kolaż — wielki, staranny, zrobiony z miłością. Stare fotografie z plenerów, wyjazdów i z pracowni malarskiej, zdjęcia sprzed lat, twarze rozpoznawalne i trochę młodsze, chwile, o których już się zapomniało. Ktoś się rozśmiał, rozpoznając siebie. Ktoś inny zmilkł na dłużej. Kolaż działał jak machina czasu — odsłaniał nie tylko historię pracowni, ale też coś intymniejszego: jak wyglądało to wszystko od środka, zanim stało się wystawą, dyplomem, gotowym dziełem. Można było poczuć, ile się tu wydarzyło przez te wszystkie lata. Ile godzin skupienia, ile prób i poprawek, ile rozmów przy sztalugach.
Wieczór miał też swój moment uroczysty. Zaszczycił nas Burmistrz Sławomir Kaczmarek, którego słowa przypomniały o czymś ważnym: że sztuka tworzona lokalnie w pracowni KOK-u, którą wszyscy znają — ma ogromną wartość i wykracza poza miasto. Podkreślił, że mamy w Kościenie zdolną i zaangażowaną młodzież z której jest dumny. Podziękował Pani Galinie za wiele lat współpracy, za to, co rodzi się w przestrzeniach Kościańskiego Ośrodka Kultury, że jest prawdziwe, nieskrępowane, otwarte i życzył wszystkim miłego wieczoru.
Był jeszcze jeden głos tego wieczoru — nagrany wcześniej, ale nie mniej obecny. Justyna Chojnacka, dyrektorka KOK-u, która zapraszała na wernisaż w materiale video. W nagranej wiadomości podkreśliła rangę wydarzenia i złożyła Pani Galinie podziękowania, które były równie serdeczne jak te wypowiedziane na żywo.
Pod koniec wieczoru głos zabierali kolejni — uczestnicy, goście, artyści. Słowa podziękowań krążyły po sali i wracały do jednego miejsca: do Pani Galiny Domagały, która od lat prowadzi tę pracownię z cierpliwością i zaangażowaniem, jakiego nie da się udawać.
Dołączamy się do tych słów bez wahania. To Pani praca sprawia, że marzenia nabierają kształtu — że zostają przelane na papier, płótno, projekt, formę. Że przestają być tylko marzeniami.
Wychodziliśmy późno. Na zewnątrz wciąż zwykły kwietniowy wieczór, prawie noc — ale coś w nas pozostało!
Wystawa „Droga Marzeń" jest otwarta do 9 maja.
Na wystawie zbiorowej możemy zobaczyć również prace młodzieży, która obecnie uczęszcza na zajęcia:
- Hanna Skórzanek
- Martyna Pawlicka
- Maria Tylińska
- Pola Gbiorczyk
- Julia Strugała
- Gabriela Domagała
- Blanka Przybylska
Zapraszamy — bez względu na wiek, bez znajomości historii sztuki, bez żadnych warunków. Wystarczy przyjść.
Do zobaczenia w KOK-u.




























































































